Jak wyróżnić się na targach.

Jakby zapytać dzieci w przedszkolu jakie powinno być stoisko targowe odpowiedzą to samo co 30 lat starsi marketingowcy – „powinno się wyróżniać”. I obie te grupy byłyby w błędzie. Wyróżniać to się muszą Hindusi na grupach facebook’wych, bo na każdej jest ich milion, a wszyscy robią reklamę na social media. A ilu mamy na targach wystawców? 50-150? Przeciętny widz zdąży na spokojnie zwiedzić całą imprezę i są naprawdę nikłe szanse, że wasze stoisko umknie jego spojrzeniu – niezależnie czy brzydkie czy ładne. To nie wyróżnienie przyciąga najbardziej, a pewne elementy dające pretekst do podejścia, spędzenia na nim więcej czasu czy nawiązania komunikacji.

Wystawcy zapominają często, że sami mają o wiele wyższy status niż przeciętny widz targowy. To oni prezentują swoje produkty na opłaconym stoisku firmy. Widz może czuć się jak lekko zakompleksiony licealista, próbujący poderwać pannę na imprezie. Warto mu to ułatwić, ale tylko nieliczni wychwytują przyglądającego się stoisku gościa i spieszą w jego stronę z uroczym zagajeniem. To jednak lepsze niż siedzenie i udawanie ważnej rozmowy w gronie firmowych kolegów, albo wgapianie się w komórkę. Niektórzy wystawcy wyglądają tak jakby ktoś im przesadził stanowisko biurowe nie powiedziawszy, że właśnie znajdują się na pieprzonych targach, a nie w swoim korpo-boxie, i że trzeba wyłączyć na chwilę tryb autystyczny. Pomijając już fakt, że niektóre „balony” wystawowe sprawiają wrażenie głębokich schronów, zaprojektowanych chyba przez samych wystawców tak aby nikt nie mógł ich tam znaleźć.

A przecież każda rozmowa i interakcja jest ciekawsza niż spędzenie tych 8-10 godzin targowych samemu, w wyczekiwaniu upragnionego after party.

Istnieje jednak ryzyko, że mimo tych sugestii wystawcy i tak zrobią swoje. Często to wina szefa, bo wysyła na imprezę niewłaściwe osoby. Doskonałych fachowców, ale słabych rozmówców, albo przemęczonych pracowników. Bywa też, że chętnie gadają, ale ile można gadać;)? A czasem chcieliby pogadać, ale jak w życiu – potrzeba pewnego pretekstu. A warto, bo prawdziwym wyróżnieniem na targach nie jest stoisko, ale zbudowanie trwalszej relacji, spędzenie z kimś czasu; widz który poznał lepiej ofertę, przyjrzał się szczegółom, zadawał pytania, został wyedukowany, itd. To przekłada się na efekty biznesowe.

Jak więc mieć gwarancję, że te rzeczy zostaną spełnione?

Gwarancją jest zastosowanie odpowiedniej prezentacji filmowo-animowanej. Stoiska, niezależnie od tego jak piękne są, porównałbym do obrazów muzealnych – przeciętny widz spędza 5 sekund na każdym z nich. Ponieważ obraz nie mówi, obraz nie żyje, nie zmienia się. Zmiany możemy dokonać poprzez pójście do kolejnego obrazu/kolejnego stoiska. Chyba, że tę dynamikę wprowadzi rozmowa wystawcy lub… odpowiednia formuła multimedialna.

Dlaczego mówię odpowiednia? Bo spełniając kilka warunków można stworzyć prawdziwego potwora. Wyobraźcie sobie duży telewizor z filmem animowanym, który:

1. Sprawi, że widz będzie miał naturalny pretekst do spędzenia dłuższej ilości czasu przy stoisku, nie wgapiając się w martwe broszury i roll-upy.

2. Wyedukuje widza o Waszej ofercie, co nie tylko jest wartością samą w sobie, ale tworzy efekt, który nazywam pokonferencyjnym: Przed salą konferencyjną gromadzi się tłum słuchaczy. Nie znają się, tak więc rzadko kiedy ktoś ze sobą rozmawia. Ale po konferencji łączy ich wspólnie pozyskana wiedza. Mają swoje przemyślenia, mogą się do tego odnieść, więc wychodząc z sali są już pełni pomysłów, które w przerwie kawowej generują niezliczone dyskusje. W analogiczny sposób film targowy stymuluje odbiorcę by podszedł do wystawców już z konkretnymi pytaniami, co jest sygnałem poważnego zainteresowania. Poza tym jaka ta ulga dla wystawcy – nie mówić tego samego tysiące razy! Amerykańscy naukowcy udowodnili, że osoby zbyt często powtarzające te same treści częściej zostają psychopatami i nikt nie chce ich przytulać.

Jeśli jesteście zwolennikami wystawiania hostess to filmik jest jeszcze ważniejszy. Na spokojnie będzie można oglądać ich ładne nogi, jednocześnie nie stresując pytaniami, na które i tak nie znają odpowiedzi.

Widzicie w tym potencjał? W takim razie zapraszam do przejrzenia portfolio studia animacji www.actionheroes.pl oraz przesłania kilku szczegółów dotyczących Waszych tematów targowych: contact@actionheroes.pl

Inne artykuły:

Facebook Messenger