Kobiety kontra upływ czasu.

Zabawniejszej informacji dziś nie mogłem przeczytać. Na feministycznym portalu pojawił się pewien artykuł, cytuje:

„W rdzennych kulturach kobieta, która przeszła okres menopauzy, jest głosem odpowiedzialności w stosunku do wszystkich dzieci, ludzkich i nieludzkich, Ziemi oraz Praw Dobrych Związków.”

oraz

„W tych kulturach kobieta nie mogła zostać szamanką, dopóki nie przeszła przez okres menopauzy.”

Informacja ta jest o tyle zabawna, że feministki ciągle kłócą się np. z kontrowersyjnymi poglądami Janusza Korwina Mikke, który twierdzi, że kobiety nie powinny być dopuszczane do głosowania w wyborach i do ważniejszych stanowisk politycznych, bo to istoty emocjonalne i przez to rozchwiane, nie posługujące się wystarczająco mocno racjonalnym, chłodnym umysłem.

Jaki to ma związek z artykułem?

Badania potwierdzają, że podczas menopauzy spada dramatycznie poziom estrogenu, czyli hormonu kobiecości. Czy w takim razie dopiero, gdy kobietom go brakuje to w owych rdzennych kulturach trafiają na odpowiedzialne stanowiska? No śmiać mi się chce, że feministki akurat publikują takie rzeczy same sobie strzelając w kolano. Przecież powinny udawać, że kobieta wciąż może być kobietą i jednocześnie „prezesem/kierownikiem/szefem partii” 😉

Dla jasności, ja nie uważam, żeby kobiety nie były w stanie piastować tych stanowisk. Ale poza oddalaniem się od kobiecości, może to grozić przyśpieszeniem nadejścia menopauzy, nawet o kilkanaście lat. Coś to jednak oznacza;)

Co ciekawe, i budujące, wiele kobiet, które mają w sobie ten autentycznie kobiecy sex appeal jest w stanie utrzymać go do późnej starości. Po prostu nie są tak głupie aby naśladować charakter płci przeciwnej…

Inne artykuły:

Facebook Messenger