Jak pozbyć się korpo-glutenu?

Nietoleranca glutenu to już legendarne zagadnienie. Ostatnio miałem okazję porozmawiać ze znajomą, która tkwiąc przez lata w środowisku tancerzy stała się źródłem ciekawych obserwacji.

Zauważyła m.in. że ze wszystkich tancerzy emanuje taka dzika, pierwotna forma energii, widoczna nie tylko podczas tańca. Coś w rodzaju cwaniactwa, pewności siebie podkręconej poza granice ludzkiego rozsądku. Zauważyła też, że ci ludzie raczej nie dbają o swoje zdrowie w tradycyjnie pojmowanym znaczeniu. Dużo palą, piją, imprezują i jedzą byle co. Nie przeszkadza im to żyć w zdrowiu, nie łapać kolejnych przeziębień, a możliwości fizyczne jakie prezentują na scenie są świadectwem silnego organizmu.

Jednak to nie sam taniec, a pewne cechy charakteru, które pomaga wyzwalać (i odwrotnie) są powodem tak sprawnie działającego organizmu.

Tymczasem gdzieś obok istnieje zupełnie inny świat. Świat korporacyjnych biur. Ludzi, którzy w większości zatracili te naturalną odwagę i pewność. Choć często nie wyglądają na szczególnie niezadowolonych. Są uśmiechnięci, lubią pożartować, ale często to tylko maska. Aby przetrwać w dużej organizacji, szczególnie plasując się niezbyt wysoko w hierarchii trzeba realizować cały pakiet cech:

  • zachować wysoki poziom uprzejmości i grzeczności względem innych
  • spełniać wyśrubowane kryteria poprawności politycznej
  • wykonywać rozkazy przełożonych

Oczywiście wielu powie, że przecież w ich pracy panuje luźna i przyjacielska atmosfera. Niech więc spróbują przyjąć pozę takiego zbuntowanego tancerza i nie wykonać zadania lub wyrażać swoje prawdziwe zdanie. Nie zrobią tego, bo wiedzą, że chwilę później zostaną wypierd…leni z pracy. Cała ta aura zgranej współpracy i miłej atmosfery jest tylko iluzją, bo choćby niewielki bunt sprawi, że przestaniemy być częścią tej uroczej harmonii.

Takie poprawne zachowanie ma wiele zalet. Z pewnością pozwala szefom dużo zarobić na swoich pracownikach. Czasem nawet pozwala dobrze zarobić samym pracownikom. Na poziomie energii organizmu jednak pracownicy w pewnym sensie kurczą się w sobie, a ich mentalne jajka zaczynają przypominać źrenice bohaterów kreskówek. Układ odpornościowy i gospodarka hormonalna – to co wyciągnięte jest na maksimum swoich możliwości w przypadku wspomnianych tancerzy breakdance – tutaj szwankuje.

Pojawia się wtedy poczucie: „Coś jest nie tak, coś mi nie służy. To pewnie dieta. Napewno gluten mnie niszczy, kawałek po kawałku. Czas dopracować dietę i zadbać o siebie!”.

Nie było jeszcze w historii ludzkości tak wysoko postawionej poprzeczki politycznie poprawnego zachowania połączonego z ogólnym komfortem życia. Nasze organizmy jednak wzmacniają się nie tylko poprzez komfort, dlatego nie wciskajcie sobie kitu, że poukładanie diety rozwiąże problem.

Paweł Lipka – założyciel studia animacji Action Heroes

Inne artykuły:

Facebook Messenger