Public Relations i wsparcie dla słów.

Komunikacja werbalna mieści się w czołówce umiejętności zawodowych, jednak może stanowić również pułapkę. Dzieci, nie znając jeszcze mowy, komunikują się w inny sposób, co z kolei zwiększa ich możliwość odczuwania. Im starsi się stajemy tymbardziej żyjemy w przekonaniu, że niemalże wszystko można załatwić słowami. Przestajemy pokazywać i stanowić przykład. Wolimy pouczać za pomocą słów. Przestajemy robić, a zaczynamy opowiadać przekonujące historie. I tak stopniowo jakby odcina się pewien obszar mózgu odpowiedzialny za czucie i niewerbalny świat. A z drugiej strony łatwo napotkać na liczne artykuły o sile języka ciała i komunikacji niewerbalnej. Łatwo je napotkać i przeczytać, ale trudniej wdrożyć, gdy nasza praca i życie polega głównie na mówieniu.

W agencjach PR również obserwuje to przywiązanie do wartości słów. Z drugiej strony „barykady” powtarzające się w kółko narzekania społeczeństwa, które ma dość marketingowych kłamstw czy słuchania polityków, którzy ciągle mówią, lecz nie przynoszą rezultatów.

Istnieje czasem cienka granica między słowem, a czynem. Szczególnie, że słowo bywa czynem. Niemniej jednak świat niewerbalny może stanowić niezwykłe wsparcie dla agencji public relations. Czasami widzimy, gdy media komunikujące np. o wypadku lotniczym posiłkują się wizualizacją komputerową, makietami lub wideo. Pozwala to oddać realność sytuacji. Nieraz zdarzało nam się produkować wizualizacje, które wcale nie służyły jako narzędzie bezpośredniej reklamy, lecz właśnie uwiarygodnienia pisanego tekstu.

Przedsiębiorca opowiada jak świetną ma firmę, ilu ludzi zatrudnia, a słuchacze zaczynają ziewać. Nagle pokazuje parę zdjęć z pracownikami w biurze i „Wow, naprawdę odniosłeś sukces!”.

Mówią, że słowa bywają silniejsze niż miecz. Ale człowiek odbiera też świat wieloma zmysłami. Muzyka, dźwięki, obraz czy ruch operują na zupełnie innej przestrzeni umysłu. Choć z jednej strony jest słuszną drogą stymulacja wszystkich zmysłów i każdy z nas docenia te bodźce, to najbardziej przydają się w dotarciu do tępych umysłów. Im głupszy człowiek, tymbardziej potrzebuje komunikacji niewerbalnej aby ulec pewnej sugestii. Nie kupuje słownej „bajery” tak podatnie jak uzdolnieni intelektualiści. To też potwierdza popularną zasadę, że niejednemu biznesmenowi słoma z butów wystaje. Tępe umysły paradoksalnie sprawniej poruszają się w niejednym biznesie i trudno rozmydlić klarowność ich „widzenia”. Nie widzą niuansów, oczekują konkretów.

Poza tym każdy z nas, jako człowiek kompletny, powinien rozwijać zdolności komunikacji niewerbalnej, by pełniej przeżywać życie. O ile gromadka intelektualistów potrafi spędzić godziny na zażartej dyskusji w kawiarni, tak ludzie prości wolą napić się wódki, potańczyć, a przy tym sprawdzić czy „kasa się zgadza”.

Jeżeli discopolowe hity sprzedają się w Polsce w większych nakładach niż Michael Jackson na świecie to zakładam, że warto w komunikatach piar’owych uwzględnić jak najwięcej niewerbalnych środków przekazu. A i intektualistom nie zaszkodzi inny rodzaj stymulacji.

Paweł Lipka – założyciel studia animacji Action Heroes

Inne artykuły:

Facebook Messenger